Kategoria: psychologia, relacje, zdrowie-psychiczne
Data utworzenia: 18 lut 2026
Czas czytania: 12 minut
Autor: magdalena-hossadyna

Czy zdarza Ci się zastanawiać, dlaczego niektórzy ludzie wybierają kłamstwo zamiast prawdy, nawet w błahych sprawach? Nieszczerość często jest mechanizmem obronnym, a nie aktem złej woli. W tym artykule przyglądamy się psychologicznym korzeniom kłamstwa, zjawisku mitomanii i drodze do budowania autentycznych relacji.
Zagadnienie zatajania prawdy jest jednym z najbardziej złożonych w całej nauce o ludzkim zachowaniu, ponieważ nierozerwalnie łączy w sobie kwestie biologii, tożsamości społecznej i głębokich mechanizmów obronnych. Z perspektywy specjalistów z Centrum Terapii Empatyczni posługiwanie się zmyślonymi narracjami rzadko bywa przejawem zwykłego wyrachowania. Znacznie częściej jest to rozpaczliwy sygnał, że gdzieś wewnątrz pacjenta kryje się głęboki ból, z którym nie potrafi on sobie w dany sposób poradzić. Dowiesz się tu, jakie mechanizmy odpowiadają za tworzenie iluzji, jak psychologia rozumie potrzebę ukrywania własnego “ja” oraz w jakich momentach nawykowe mijanie się z prawdą wymaga profesjonalnego wsparcia terapeutycznego, aby nie zniszczyć fundamentów Twojego życia.
Zanim zaczniemy oceniać nieszczerość wyłącznie przez pryzmat surowej moralności, warto w pierwszej kolejności sięgnąć do jej głębokich, biologicznych źródeł, które kształtowały nasz gatunek. Kiedy uważnie przyjrzymy się historii homo sapiens, zauważymy, że zdolność do kłamstwa rozwijała się równolegle z naszymi najbardziej zaawansowanymi umiejętnościami poznawczymi. Badacze zajmujący się antropologią ewolucyjną wyraźnie wskazują, że niemal każdy inteligentny organizm tworzący złożone struktury społeczne musiał wykształcić w sobie skomplikowane mechanizmy zarządzania dostępem do informacji.
Dla naszych przodków umiejętność decydowania, które fakty można ujawnić grupie, a które własne słabości lepiej i bezpieczniej jest po prostu zakrywać, nie stanowiła dylematu etycznego, lecz była surową strategią decydującą o przetrwaniu. Sprytne wprowadzenie rywala w błąd pozwalało w tamtych realiach skutecznie uniknąć bezpośredniej, nierzadko krwawej konfrontacji fizycznej. Dzięki umiejętności ukrywania swoich prawdziwych intencji słabszy osobnik mógł przetrwać w silnie zhierarchizowanej strukturze stada, potrafił zaakceptować narzucone zasady gry, a jednocześnie chronił swoje zasoby bez narażania się na wykluczenie. Choć dzisiaj nie musimy już walczyć w dżungli o ogień czy pożywienie, nasze mózgi, wciąż działające na dawnym oprogramowaniu, nadzwyczaj chętnie korzystają z tych ewolucyjnych skrótów, gdy tylko czujemy się emocjonalnie przyparci do muru.
Należy z pełną mocą podkreślić, że eksperci z zakresu psychologii dalecy są od zero-jedynkowego i kategorycznego potępiania absolutnie każdej formy zatajania prawdy w życiu codziennym. Współczesne, rzetelne badania pokazują, że znakomita większość zdrowych, dorosłych funkcjonujących w społeczeństwie ludzi rozmija się z precyzyjnymi faktami co najmniej kilka razy w ciągu każdego dnia. Zazwyczaj są to komunikaty zupełnie niewinne i pozbawione jakichkolwiek złych intencji. Co więcej, obszerne i recenzowane badania naukowe opublikowane w bazie PubMed potwierdzają, że tak zwane prospołeczne formy rozmijania się z absolutną szczerością pełnią w relacjach niezwykle ważną funkcję regulacyjną, służąc na przykład jako amortyzator napięć i wspierając kohezję międzyludzką.
Wielu zaangażowanych i troskliwych rodziców wpada w ogromną panikę, a nierzadko wręcz w złość, gdy po raz pierwszy przyłapują swoją kilkuletnią pociechę na celowym przeinaczaniu faktów. Tymczasem proces świadomego kłamania pojawiający się u malucha w wieku przedszkolnym przynosi – z perspektywy rozwojowej – bardzo uspokajającą i pozytywną wiadomość. Konstruowanie pierwszych, często dość nieporadnych fantazji jest niepodważalnym dowodem na prawidłowe wykształcenie się tak zwanej Teorii Umysłu u danego dziecka. W okolicach trzeciego lub czwartego roku życia młody człowiek zaczyna bowiem dokonywać fascynującego odkrycia: uświadamia sobie, że inne osoby posiadają oddzielne umysły, odrębne przekonania, a co najważniejsze, nie widzą tego, co dzieje się w jego głowie.

Kiedy malec zapewnia z wielkim przejęciem, że to wyimaginowany potwór rozlał sok na dywan, taka celowa nieprawda ma dowodzić jedynie tego, że jego rozwijający się układ nerwowy potrafi już biegle przetwarzać złożone koncepcje dotyczące stanów mentalnych opiekunów. Stanowi to kolosalny skok poznawczy, pokazujący, że dziecko umie oddzielić własne doświadczenie od perspektywy zewnętrznej. Sytuacja nabiera jednak zdecydowanie ciemniejszych barw, gdy proces wychowawczy opiera się w głównej mierze na generowaniu silnego lęku. Jeśli szczere przyznanie się do winy wiązało się zawsze z surowymi konsekwencjami, zatajanie prawdy z naturalnego etapu rozwojowego szybko ewoluuje w patologiczny, przetrwaniowy mechanizm obronny.
W gabinetach Centrum Terapii Empatyczni na co dzień pracujemy z wieloma dorosłymi osobami, u których opisany powyżej dziecięcy schemat poszukiwania bezpieczeństwa przetrwał w formie chronicznej reakcji lękowej. Kiedy dorośli tacy byli dziećmi, wyuczyli się oni, że za mówienie prawdy spotka ich wyłącznie gniew i odrzucenie ze strony rodziców. W związku z tym wykształcili w sobie postawę, w której opowiadanie wymyślonych historii stało się jedynym dostępnym sposobem, aby skutecznie uniknąć kary i chronić bardzo kruche poczucie akceptacji. Rozumienie tych wczesnodziecięcych, głęboko osadzonych korzeni stanowi zawsze pierwszy i najważniejszy etap na drodze do terapeutycznej zmiany, w którym to procesie rozumiemy, w jaki sposób kłamstwo stało się utrwalonym na dekady mechanizmem regulowania potężnego stresu.
W pracy terapeutycznej nigdy nie kategoryzujemy nieszczerości w jeden narzucony sposób. Motywacje ludzkie są bardzo złożone. Oznacza to, że nie każde kłamstwo niesie za sobą taki sam ciężar emocjonalny czy społeczny. Kluczowa do oceny sytuacji jest zawsze intencja osoby ukrywającej fakty.
Jedną z najpowszechniejszych form jest tak zwane kłamstwo altruistyczne. Jego nadrzędnym motywem jest troska i empatia wobec odbiorcy. Stosujemy je delikatnie, pragnąc w ten sposób po prostu oszczędzić komuś przykrości w codziennych sytuacjach. Pochwalenie nietrafionego prezentu to klasyczny przykład zachowania, którego celem jest ochrona uczuć i dobre samopoczucie drugiej osoby.
Innym rodzajem jest kłamstwo autokreacyjne, które służy budowaniu iluzji własnej doskonałości. Osoby stosujące ten mechanizm czują wewnętrzny przymus, aby nieustannie wymyślać historie o swoich rzekomych sukcesach lub wyjątkowych znajomościach. Takie działanie stanowi w rzeczywistości próbę zwrócenia na siebie uwagi i zdobycia akceptacji. Wynika to z silnego lęku pacjenta, że w swojej naturalnej, prawdziwej formie nie zdołałby zaakceptować samego siebie.

Najtrudniejsze do zniesienia w bliskim kontakcie są jednak kłamstwa obronne, potocznie określane lękowymi. Wynikają one ze skrajnego strachu przed byciem zdegradowanym w oczach bliskich. Osoba stosująca ten destrukcyjny schemat stara się rozpaczliwie oszczędzić sobie druzgocącego poczucia wstydu, wierząc, że jej przewinienie doprowadzi do opuszczenia przez partnera. Tworzenie sieci iluzji staje się rozpaczliwym ratowaniem sytuacji, a pacjent nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo jego własny swój wizerunek ulega dezintegracji. Choć potoczne pojmowanie takich sytuacji skupia się na ocenie moralnej, terapeuci postrzegają ten proces jako widoczny objaw deficytów w umiejętności brania asertywnej odpowiedzialności za wybory.
Kiedy dyskusja schodzi na tory chronicznej nieszczerości, w języku potocznym bardzo szybko pojawiają się etykietujące zwroty i stygmatyzujące definicje. Ważne jest jednak uświadomienie sobie, że z klinicznego punktu widzenia mitomania jest bardzo specyficznym, rzadkim i uciążliwym zaburzeniem, a nie tylko kwestią złego wychowania czy braku kręgosłupa moralnego. Omawiana trudność wyróżnia się tym, że skłonność do zmyślania ma w niej wymiar wybitnie kompulsywny, a wymyślone narracje często nie przynoszą pacjentowi żadnych wymiernych, obiektywnych zysków. W przeciwieństwie do osoby okłamującej partnera z powodu zdrady jednostka zmagająca się z mitomanią tworzy skomplikowane rzeczywistości alternatywne na bieżąco, z czasem zatracając zdolność rozróżniania, co jeszcze jest faktem, a co już owocem jej rozbudowanej fantazji.
Media oraz potoczne dyskusje niezwykle chętnie podsycają zainteresowanie tym tematem, promując w swoich przekazach chwytliwy, lecz naukowo nieprecyzyjny termin, jakim jest patologiczny kłamca. Specjaliści z dziedziny zdrowia psychicznego starają się odchodzić od tego typu łatkowania, widząc w pacjencie przede wszystkim osobę cierpiącą z powodu potężnej dezintegracji własnej tożsamości. Tego rodzaju radykalne formy zniekształcania rzeczywistości potrafią często współwystępować z problemami mieszczącymi się w spektrum zaburzeń osobowości, takich jak osobowość z pogranicza (borderline) czy narcystyczna. Systematyczne, całkowite zatajenie bolesnej prawdy o własnej słabości – wymierzone nie tylko w otoczenie, ale przede wszystkim w samego siebie – staje się w tym dramatycznym obrazie jedynym fundamentem trzymającym kruche ego w całości.

Wyprowadzanie pacjenta z tak głęboko utrwalonych labiryntów nieszczerości to zawsze proces wymagający niezwykłej cierpliwości, wiedzy i delikatności. Główną osią pracy pozostaje zaawansowana psychoterapia, jednak proces leczenia powinien być również regularnie konsultowany z lekarzem, którym jest psychiatra, aby kompleksowo ocenić stan układu nerwowego i wykluczyć inne zaburzenia psychotyczne. Podczas spotkań gabinetowych analizowane jest w sposób szczególny to, z jakiego głębokiego niedoboru lub wczesnodziecięcej traumy wynikają wspomniane kompensacje. Jak stanowczo wskazują oficjalne komunikaty i wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), trwałe wychodzenie ze skomplikowanych trudności osobowościowych wymaga środowiska pełnego empatii, skupionego na stopniowej i bezpiecznej regulacji emocjonalnej, która powoli zastępuje konieczność ucieczki w iluzoryczny, bajkowy świat.
Wydawać by się mogło, że to właśnie z naszymi partnerami życiowymi, osobami, które wybraliśmy na powierników naszej codzienności, powinniśmy dzielić się absolutnie wszystkim w sposób krystalicznie czysty. Paradoks ludzkiej psychiki polega jednak na tym, że to w sercu intymnych związków niezwykle często pojawia się dotkliwa, podszyta silnym lękiem nieszczerość. Wynika to z prostego, lecz dramatycznego faktu: im bardziej zależy nam na relacji i im mocniej kogoś kochamy, tym intensywniej rozwija się w nas strach przed potencjalną utratą tej osoby. Człowiek dźwigający własne traumy zaczyna tworzyć w głowie katastroficzne scenariusze, zakładające, że pokazanie partnerowi swoich autentycznych słabości natychmiast poskutkuje definitywnym i brutalnym końcem więzi.
Osoby mierzące się z potężnym lękiem przed porzuceniem często latami w tajemnicy kamuflują istotne fragmenty życiorysu: zadłużenia finansowe, ukryte nałogi, zwolnienia z pracy czy epizody związane ze zdrowiem psychicznym. Robią to nie dlatego, że celowo chcą kogoś ranić, lecz dlatego, że są święcie przekonane o własnej nieatrakcyjności. To właśnie bagaż trudnych doświadczeń oraz potężne zjawisko braku pewności siebie predysponuje ich do nakładania perfekcyjnej maski, która wydaje im się jedynym gwarantem miłości. Uważają oni, że ewentualne zdemaskowanie niedoskonałości doprowadzi do natychmiastowego odrzucenia przez drugą stronę, co ostatecznie napędza zamknięte koło budowania grubego, emocjonalnego muru.
Mimo tych zawiłych, podświadomych mechanizmów obronnych, ostateczne efekty takiego zachowania są dla związku zawsze niezwykle krzywdzące i rujnujące. Partner, który z biegiem czasu dowiaduje się, że przez miesiące lub lata obcował jedynie z wyreżyserowaną wersją ukochanej osoby, odczuwa potężny zawód oraz głęboki brak szacunku wobec własnych uczuć i zaangażowania. W świetle pracy terapeutycznej z parami staje się jasne, że to odważna i bezkompromisowa prawdomówność, mimo iż bywa ona początkowo przerażająco trudna, stanowi jedyny realny fundament intymności. Stanięcie w prawdzie, odsłonięcie miękkiego podbrzusza i wspólne przepracowanie kryzysu pozwala stworzyć związek, w którym obie strony czują się akceptowane nie za iluzję ideału, lecz za swoje autentyczne i ludzkie “ja”.
Mówienie prawdy to dla układu nerwowego proces nadzwyczaj ekonomiczny z punktu widzenia zużycia energii; polega w głównej mierze na swobodnym i linearnym przywoływaniu zapamiętanych danych z hipokampa. Z kolei kiedy z pełną premedytacją decydujemy się skłamać, nakładamy na naszą korę przedczołową gigantyczny wręcz ciężar operacyjny, zmuszając ją do pracy na najwyższych możliwych obrotach. Mózg musi bowiem błyskawicznie stworzyć spójną fałszywą wersję, stłumić impuls wypowiedzenia rzeczywistego zdarzenia, pamiętać chronologię nowej bajki, a na dodatek bezustannie skanować przestrzeń, analizując z uwagą, jak reaguje na te słowa rozmówca. Stanowi to zjawisko znane w literaturze naukowej jako zjawisko ekstremalnego przeciążenia poznawczego.
Ponieważ centralny układ nerwowy skupia niemal całe swoje rezerwy na budowaniu fabuły, zaczyna powoli tracić perfekcyjną kontrolę nad pozostałymi obszarami funkcjonowania, co nierzadko może mimowolnie zdradzać nieczyste intencje. Ciało zaczyna nadawać subtelne sygnały o przeżywanym stresie, takie jak gwałtowne zmiany tempa mowy, drobne zacięcia czy usztywniona postawa barków. Należy jednak stanowczo rozprawić się z utartym, popkulturowym mitem, twierdzącym jakoby unikanie kontaktu wzrokowego stanowiło pewny, stuprocentowy dowód na kłamstwo. W rzeczywistości psychologicznej wielu wirtuozów zmyślania patrzy w oczy niesamowicie przenikliwie, a osoby cechujące się łagodnym autyzmem lub sensoryczną nadwrażliwością wręcz nie znoszą wpatrywania się w gałki oczne nawet wtedy, gdy mówią absolutną, krystaliczną prawdę.
Dla doświadczonych badaczy główną poszlaką i miernikiem podejrzanych zachowań jest zawsze brak idealnej harmonii między tym, co rzekomo przekazuje kanał werbalny, a tym, co w ułamkach sekund komunikuje fizjologia i ułożenie całego ciała. Co więcej, ciągłe funkcjonowanie w trybie maskowania faktów drastycznie niszczy naturalne i spokojne dobre samopoczucie osoby to czyniącej. W prestiżowych publikacjach medycznych Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA) jasno podsumowuje dane kliniczne, wykazując, że lata spędzone na nerwowym utrzymywaniu kłamliwych konstrukcji prowadzą do przewlekle podwyższonego poziomu kortyzolu. Taki stan zapalny organizmu rujnuje układ odpornościowy, drastycznie skraca czas głębokiego snu i stanowi prostą drogę do wczesnego wypalenia psychofizycznego organizmu.
Choć regularne mijanie się z trudną codziennością bywa formą lękowego uciekania od konfrontacji, to w gabinetach psychoterapeutycznych spotykamy również sytuacje o wiele bardziej usztywnione, gdzie manipulacja przybiera formę wysoce wyrafinowanego narzędzia sprawowania kontroli nad otoczeniem. U osób wykazujących w swoim profilu silne cechy osobowości dyssocjalnej wprowadzanie w błąd bywa w pełni świadomym i instrumentalnym sposobem na eksploatowanie innych jednostek dla osobistych korzyści materialnych, społecznych lub emocjonalnych. Przestrzeń relacyjna staje się w takim schemacie planszą do gry w szachy, na której drugi człowiek odgrywa rolę pionka do przesuwania, co niemal zawsze kończy się dramatycznym zniszczeniem jego poczucia własnej wartości.
Analizując przyczyny ucieczki w wymyślony świat, musimy na każdym kroku pamiętać, jak destrukcyjny wpływ ma tu dramatycznie niska samoocena, która potrafi doszczętnie wypaczyć obraz rzeczywistości danego człowieka. Ktoś tkwiący w poczuciu głębokiej nienawiści do samego siebie potrafi wykreować fantazmatyczną, perfekcyjną odsłonę swojej tożsamości w wirtualnym lub realnym świecie tylko po to, by poczuć choćby namiastkę społecznego uznania i aplauzu. Stosowanie różnorodnych, wielopoziomowych mechanizmów izolujących prawdę to ciche i często desperackie wezwanie o pomoc.
Specyficznym, niezwykle delikatnym obszarem dla praktyków jest również przestrzeń osób dotkniętych mechanizmami głębokiego nałogu. W tym kontekście potrzeba, by bezustannie ukrywać fakty oraz okłamywać zarówno siebie, jak i swoich najbliższych, staje się wymuszoną przez chemię mózgu, niszczycielską rutyną ułatwiającą dalszy dostęp do destrukcyjnych nawyków bądź substancji. Współuzależniona rodzina, pragnąc utrzymać pozory tak zwanej normalności, nierzadko włącza się nieświadomie w tę dziwną grę zmowy milczenia, chroniąc nałogowca przed naturalnymi konsekwencjami. W pełni uczciwy i przejrzysty powrót do brutalnej rzeczywistości, stanowiący pierwszy fundament rzetelnej terapii odwykowej, to bolesne i potężne wstrząśnięcie całym układem rodzinnym, które ostatecznie staje się jedyną przepustką do prawdziwego uzdrowienia.
Telewizyjne programy śledcze, tanie poradniki “szybkiego czytania z twarzy” oraz wszelkiego rodzaju internetowi specjaliści wpoili całemu społeczeństwu fałszywe przekonanie, że posiadamy uniwersalną, fizjologiczną listę kontrolną pomagającą bezbłędnie demaskować każde oszustwo na świecie. Rzeczywistość psychologiczna nie mogłaby być jednak dalsza od tego uproszczenia. Znany amerykański psycholog i ceniony na całym świecie autorytet od mikroekspresji twarzy, Paul Ekman, z wielką pokorą przyznaje, że pewne sygnały emocjonalne wyizolowane z szerszego, indywidualnego i kulturowego kontekstu, nigdy nie uprawniają nas do wydawania tak twardych i krzywdzących wyroków.
Jeżeli naprawdę czujemy silną, wewnętrzną potrzebę, aby skutecznie przejrzeć kłębowisko intencji w długiej rozmowie, naszą uwagę powinny przykuwać przede wszystkim logiczne pęknięcia w prezentowanej narracji, a nie mityczne i sporadyczne pocieranie nosa. Kiedy układ nerwowy jest zmuszony obsługiwać zbyt złożoną i niespójną sieć wielowątkowych fantazji, dana osoba niemal ze stuprocentową pewnością zacznie wkrótce gubić ważne, chronologiczne szczegóły w trakcie opowiadania po raz drugi tej samej historii. Różnorodne zająknięcia wynikające z zapomnienia przyjętej wersji wydarzeń oraz głośne, werbalne dylematy dotyczące tego, co rzekomo wydarzyło się wcześniej a co później, stają się w efekcie najczulszym detektorem rodzących się tu kłamstw obronnych.
Jako specjaliści Centrum Terapii Empatyczni apelujemy zawsze o zachowanie zdrowego rozsądku i gigantycznego pokładu empatii wobec osób, z którymi wchodzimy w bliskie interakcje, unikając pochopnego zakładania złej woli. Stawianie w oskarżycielskiej roli i agresywne, werbalne ataki nie prowadzą do prawdy, lecz jedynie wzmacniają w drugiej stronie gęsty, obronny mur milczenia. Kiedy tylko intuicja podpowiada Ci, że w usłyszanym fragmencie opowieści brakuje spójnego obrazu, zaoferuj przyjazną, ciepłą i nieoceniającą płaszczyznę porozumienia. Spokojne sformułowanie otwartego pytania, wolne od chęci dopieczenia partnerowi, to z naszej perspektywy najpotężniejsze znane narzędzie, by zachęcić człowieka do opuszczenia swojej twardej gardy i pokazania trudnych emocji.
Dla zespołu ekspertów w Centrum Terapii Empatyczni zlokalizowanym w Krakowie oraz Wieliczce kluczowym paradygmatem pracy jest niezłomne przekonanie, że skuteczna droga do uzdrowienia relacji z samym sobą i ze światem absolutnie nigdy nie wiedzie poprzez wymuszanie sztywnego wstydu, moralizatorstwo czy publiczne piętnowanie. Indywidualnie i mądrze zaplanowana terapia stwarza osobie, u której nawykiem stało się zjawisko kompulsywnego mijania się z prawdą, unikalną w swym wymiarze przestrzeń do ostrożnego przebadania struktury jej własnych obaw o odrzucenie. Krok po kroku i z ogromnym szacunkiem do trudnych doświadczeń, psychologiczne interwencje pomagają klientom zrozumieć, jakie gigantyczne zasoby energii marnują na codzienne utrzymywanie chwiejącej się konstrukcji iluzji i maskowania wad.
Osoby mierzące się z ciężarem wieloletnich tajemnic nierzadko czują ogromną ulgę podczas pierwszych spotkań w gabinecie. Pacjenci, którzy zmagają się z nawykową nieszczerością, raportują redukcję przewlekłego stresu tuż po zwerbalizowaniu własnego problemu. Kłamcy często zaskakują samych siebie siłą tej ulgi. Nasze wsparcie kierujemy zarówno do osób zmagających się z nieszczerością, jak i do ich rodzin. Prowadzimy terapię dla par, ucząc szczerej i bezpiecznej komunikacji, która zastępuje dawne, sztywne mechanizmy obronne.
Wybór życia w prawdzie jest procesem wymagającym sporo czasu oraz dużej odwagi. Efektem tej pracy jest jednak głębokie poczucie osobistej wolności. Zgodnie z licznymi raportami klinicznymi, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne (APA) dowodzi skuteczności wielomiesięcznej terapii poznawczo-behawioralnej w niwelowaniu takich trudności. Rozbijanie błędnych przekonań zmniejsza ich destrukcyjny wpływ na codzienne funkcjonowanie. W świetle współczesnych badań z dziedziny psychology empatyczne i bezpieczne poszukiwanie prawdy pozostaje filarem psychicznej równowagi pacjentów.
Jeśli zauważasz w swoim obecnym zachowaniu, że nawykowe uciekanie od prawdy zaczyna całkowicie negatywnie dominować i przejmować kontrolę nad Twoimi relacjami, bądź czujesz niezwykle dotkliwe i trudne wyczerpanie z powodu nieustannej nieszczerości partnera – wiedz, że nie musisz mierzyć się z tym potężnym wyzwaniem samotnie. Pełni empatii i bogatego, życiowego doświadczenia psychoterapeuci przyjmujący w krakowskich i wielickich gabinetach Centrum Terapii Empatyczni są po to, by bez oceny pomóc Ci przełamać silne uczucie lęku przed szczerością i odbudować zrujnowane poczucie zaufania do siebie samego.
Co zyskujesz podejmując terapię?
Umów się na bezpieczną, komfortową pierwszą konsultację | Poznaj nasz zespół terapeutów
Nie każde kłamstwo jest szkodliwe. Psychologia wyróżnia tzw. kłamstwa altruistyczne (białe kłamstwa), które służą ochronie uczuć innych osób. Problem pojawia się wtedy, gdy nieszczerość staje się nawykowym sposobem radzenia sobie z trudnościami, niszcząc zaufanie w relacjach i obciążając psychicznie osobę kłamiącą.
Mitomania (patologiczne kłamanie) charakteryzuje się kompulsywnym tworzeniem nieprawdziwych historii bez wyraźnego celu czy korzyści. Mitoman często sam wierzy w swoje opowieści, a konfrontacja z prawdą nie powoduje zmiany zachowania. To zaburzenie wymagające profesjonalnej diagnozy i terapii, a nie tylko oceny moralnej.
Kłamanie u małych dzieci (3-4 lata) jest naturalnym etapem rozwoju poznawczego, świadczącym o wykształceniu się Teorii Umysłu. U starszych dzieci i nastolatków kłamstwo często wynika z lęku przed karą, chęci zaimponowania rówieśnikom lub braku poczucia bezpieczeństwa w relacji z rodzicami.
Psychoterapia pomaga dotrzeć do źródła problemu – często jest to niska samoocena, lęk przed odrzuceniem lub traumy z przeszłości. Terapeuta wspiera w budowaniu poczucia własnej wartości, dzięki czemu pacjent przestaje potrzebować kłamstwa jako tarczy ochronnej.
Tak, jest to możliwe, choć wymaga czasu i zaangażowania obu stron. Kluczem jest szczera rozmowa, wzięcie odpowiedzialności za swoje czyny i często wsparcie w ramach terapii par. Proces ten polega na stopniowym przywracaniu transparentności i poczucia bezpieczeństwa.
Powiązane artykuły:
Ocena: 5.0/5.0 (1 ocen)
Znajdziesz tutaj wiele cennych wskazówek, jak zadbać o swoje zdrowie psychiczne i radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Artykuły opierają się na wiedzy psychologicznej i doświadczeniu w pracy z ludźmi.
psychologia, zdrowie-psychiczne, dzieci-i-mlodziez 6 lutego 2026
Czy zauważasz trudności z koncentracją, impulsywne decyzje lub problemy z organizacją? Dowiedz się, jak przebiega profesjonalna diagnoza ADHD, czego spodziewać się podczas wizyty u psychiatry i jakie możliwości leczenia są dostępne.
psychologia, relacje, psychoterapia 3 lutego 2026
Toksyczny związek niszczy poczucie własnej wartości i zdrowie psychiczne. Poznaj objawy, przyczyny i dowiedz się, jak zakończyć destrukcyjną relację.
psychologia, zdrowie, psychoterapia 25 stycznia 2026
Kryzys emocjonalny może dotknąć każdego. Dowiedz się, jak rozpoznać objawy, jak radzić sobie z kryzysem i kiedy szukać profesjonalnej pomocy.